
Spotkanie, które odbyło się online, otworzyła Małgorzata Gromadzka, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wskazując na bardzo trudną sytuację na rynku ziemniaka. Podkreśliła, że nadpodaż surowca doprowadziła do gwałtownego spadku cen – do poziomu około 20 groszy za kilogram – co nie pokrywa kosztów zbioru i transportu. Zaznaczyła, że ziemniak jako surowiec nietrwały z dnia na dzień traci na wartości, dlatego konieczne jest wypracowanie mechanizmu interwencyjnego „na już”, który pozwoli zagospodarować nadwyżki zalegające w gospodarstwach oraz w magazynach zakładów przetwórczych.
W pierwszej części dyskusji głos zabrali przedstawiciele przemysłu skrobiowego, którzy przedstawili aktualną sytuację z perspektywy zakładów przetwórczych. Leszek Świętochowski, Prezes Zarządu Krajowej Grupy Spożywczej S.A., poinformował, że możliwości magazynowe spółki są na wyczerpaniu, a globalna sytuacja na rynku skrobi utrudnia szybki zbyt produktów gotowych. Szymon Cegłowski, Członek Zarządu Przedsiębiorstwa Przemysłu Ziemniaczanego Trzemeszno, dodał, że zakłady skrobiowe pracują w reżimie, który nie pozwala na skokowe zwiększenie przerobu bez zewnętrznych gwarancji finansowych. Paweł Pawlak, Prezes PPZ Niechlów, doprecyzował, że kluczowym instrumentem wsparcia byłyby kredyty preferencyjne na skup surowca od rolników oraz uruchomienie mechanizmu wykupu nadwyżek skrobi przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych (RARS). Zauważył, że odblokowanie magazynów skrobiowych jest warunkiem koniecznym, by móc przyjąć kolejną partię ziemniaków od plantatorów.
W odpowiedzi na te diagnozy kluczowy głos w imieniu branży gorzelniczej zabrał Łukasz Karmowski, Prezes Zarządu Związku Gorzelni Polskich. Podkreślił on, że gorzelnie rolnicze są naturalnym i jedynym dostępnym partnerem, który może realnie i szybko wesprzeć proces rozładowania nadpodaży ziemniaka. Prezes Karmowski zwrócił uwagę na fakt, że współczesne, wielkie instalacje przemysłowe, budowane pod konkretne surowce jak kukurydza, nie mają elastyczności technologicznej pozwalającej na nagłe przejście na ziemniaki. Z kolei małe i średnie gorzelnie rolnicze, zrzeszone w ZGP, taką zdolność zachowały. Poinformował, że zakłady te są gotowe w ciągu zaledwie kilku dni przestawić swoje linie produkcyjne z kukurydzy na przerób ziemniaka lub skrobi ziemniaczanej.
Zwrócił jednocześnie uwagę na skalę zmian w sektorze – z około tysiąca gorzelni funkcjonujących w Polsce pod koniec lat 80. obecnie pozostało zaledwie kilkadziesiąt zakładów, co znacząco ogranicza potencjał całej branży. Mimo to, jak podkreślił, istniejące gorzelnie są w stanie w krótkim czasie uruchomić produkcję, pod warunkiem zapewnienia podstawowych warunków ekonomicznych i organizacyjnych. Jak zaznaczył, „jesteśmy w stanie ruszyć praktycznie od razu, jeżeli tylko zepnie się ekonomia i zostanie zapewniony odbiór produktu”.
Zwrócił jednak uwagę na „patriotyzm gospodarczy” w sektorze energetycznym – zauważył, że przez lata polskie gorzelnie rolnicze upadały, ponieważ koncerny paliwowe wolały sprowadzać tańszy bioetanol z zagranicy zamiast budować stabilne łańcuchy dostaw oparte na polskim surowcu.
Propozycje przedstawione przez Związek Gorzelni Polskich zostały rozwinięte przez Piotra Grytę, Prezesa Zarządu TERPIOR sp. z o.o. Skoncentrował się on na praktycznych aspektach uruchomienia mechanizmu interwencyjnego, wskazując konkretne możliwości przerobowe zakładów. Podkreślił, że pojedyncza gorzelnia rolnicza jest w stanie przerabiać ok. 200 ton ziemniaków na dobę, co daje wolumen rzędu kilku tysięcy ton miesięcznie.
Zaznaczył jednak, że warunkiem uruchomienia takiego rozwiązania jest zapewnienie ciągłości odbioru wyprodukowanego alkoholu. Wskazał, że małe i średnie zakłady nie dysponują dużymi możliwościami magazynowymi, a intensywny przerób powoduje szybkie zapełnianie zbiorników. W związku z tym konieczne jest zaangażowanie podmiotu, który będzie w stanie przejąć produkt końcowy w sposób ciągły i przewidywalny.
W swoim wystąpieniu odniósł się również do barier regulacyjnych, w szczególności związanych z wymogami dotyczącymi emisyjności i certyfikacji bioetanolu.
Głos zabrał również Grzegorz Jóźwiak z Orlen S.A., który odniósł się do postulatów branży. Potwierdził zainteresowanie polskim surowcem, ale jednocześnie wskazał na restrykcyjne wymogi unijne dotyczące emisyjności (HVO i bioetanol). Wyjaśnił, że aby Orlen mógł zaliczyć dany biokomponent do Narodowego Celu Wskaźnikowego, musi on posiadać pełną certyfikację emisyjną. Przyznał, że w przypadku ziemniaka te ścieżki nie są tak przetarte jak w przypadku rzepaku czy kukurydzy, co wymagałoby pilnych zmian regulacyjnych na poziomie ministerialnym i ewentualnie interwencji w Komisji Europejskiej.
Wywołało to ripostę przedstawicieli rolników, w tym dr. inż. Tomasza Bieńkowskiego, Prezesa Zarządu Polskiej Federacji Ziemniaka. Zauważył on, że w sytuacjach kryzysowych państwo powinno wykazać się większą determinacją w ochronie własnego rynku, podobnie jak robią to inne kraje europejskie. Bieńkowski podkreślił, że nadwyżki są liczone w setkach tysięcy ton, a brak działania doprowadzi do bankructwa wielu gospodarstw rodzinnych.
Bieńkowski poparł postulaty ZGP, argumentując, że gorzelnie są „bezpiecznikiem”, który państwo powinno chronić i wykorzystywać w takich sytuacjach kryzysowych. Zauważył również, że obecny kryzys jest efektem geopolityki i trendów międzynarodowych, na które rolnik nie ma wpływu, dlatego pomoc państwa jest tu obowiązkiem, a nie dobrą wolą.
W toku debaty głos zabrał również Roman Majchrzycki z McCain Poland, reprezentujący sektor frytkowy. Poinformował on, że zakłady produkujące frytki pracują obecnie na pełnych mocach, realizując kontrakty z lokalnymi rolnikami do połowy lipca, i nie mają fizycznej możliwości dołożenia dodatkowych zmian czy weekendów, aby przyjąć surowiec spoza kontraktacji. To oświadczenie jeszcze mocniej uwypukliło rolę gorzelni jako jedynej realnej drogi zagospodarowania surowca, który nie mieści się w tradycyjnym przemyśle spożywczym.
Artur Zawisza, Prezes Zarządu Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego i Biometanowego, wskazał na możliwość zagospodarowania części surowca, szczególnie niższej jakości, jako substratu w instalacjach biogazowych. Zaznaczył jednak, że rozwiązanie to ma charakter uzupełniający i długofalowy, a nie interwencyjny, i nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać problemu nadpodaży.
W toku dalszej dyskusji pojawiały się konkretne propozycje działań. Wskazywano na konieczność pilnego zebrania danych dotyczących rzeczywistej skali nadwyżek oraz dostępnych mocy przerobowych. Podkreślano, że kluczowe jest szybkie skoordynowanie działań pomiędzy producentami, przetwórcami oraz administracją, ponieważ czas odgrywa zasadniczą rolę – surowiec z każdym dniem traci na jakości i wartości handlowej.
W dyskusji zwracano uwagę, że nawet przy zaangażowaniu wszystkich dostępnych podmiotów – zakładów skrobiowych, gorzelni oraz biogazowni – możliwości zagospodarowania nadwyżek będą ograniczone. Wskazywano jednak, że uruchomienie tych kanałów równolegle może istotnie złagodzić skutki kryzysu i ograniczyć straty ponoszone przez producentów.
Podsumowując debatę, Minister Małgorzata Gromadzka podziękowała za merytoryczne propozycje, szczególnie te płynące ze strony Związku Gorzelni Polskich. Zadeklarowała, że resort niezwłocznie przystąpi do inwentaryzacji nadwyżek przy pomocy służb PIORiN, aby precyzyjnie określić skalę potrzebnej interwencji. Odnosząc się do propozycji Łukasza Karmowskiego, Minister poprosiła o przesłanie do 21 kwietnia ostatecznych deklaracji dotyczących wolnych mocy przerobowych poszczególnych gorzelni oraz szczegółowych kalkulacji kosztowych. Ministerstwo ma również podjąć rozmowy z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych oraz PKN Orlen w celu wypracowania trójstronnego porozumienia, które pozwoliłoby na sfinansowanie i odbiór alkoholu wytworzonego z nadmiarowych ziemniaków. Spotkanie zakończyło się konkluzją, że tylko szybka, skoordynowana akcja łącząca potencjał gorzelni rolniczych z możliwościami finansowymi państwa może zapobiec całkowitej zapaści na rynku ziemniaka w bieżącym sezonie.
Wnioski ze spotkania:
- Gorzelnie rolnicze potwierdziły, że posiadają technologiczne możliwości przerobu ziemniaków na alkohol etylowy.
- Skala takiej pomocy jest ograniczona, ale realna. W trakcie dyskusji wskazano konkretne moce przerobowe – nawet do 200 ton dziennie, czyli około 6 tys. ton miesięcznie w przypadku jednego zakładu.
- Uruchomienie tego rozwiązania wymaga równoczesnego spełnienia kilku warunków: zapewnienia mechanizmu wsparcia (np. dopłat), zorganizowania odbioru wyprodukowanego alkoholu, rozwiązania kwestii certyfikacyjnych oraz powiązania całego procesu z sektorem biopaliw.
Po spotkaniu Związek Gorzelni Polskich przedstawił Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi pisemną propozycję interwencyjnego zagospodarowania nadwyżek ziemniaków poprzez usługowy przerób w gorzelniach rolniczych.





